Jak cieszyć się Wratislavią Cantans, skoro nie przyjeżdża Schwarzenegger?

- Al Pacino i Arnold Schwarzenegger nie przyjadą do Polski. Spotkania w Warszawie i Wrocławiu odwołane - czytam na głównych stronach portali internetowych. - Z przyczyn niezależnych od nas, zmuszeni jesteśmy odwołać zaplanowane dwa najważniejsze wydarzenia kulturalne tego roku w naszym kraju – czytam dalej.

A my właśnie zakończyliśmy rekordową pod względem frekwencji, zgodnie chwaloną przez publiczność i krytyków 49. edycję Wratislavii Cantans.



Zaczęła się Warszawska Jesień, trwa Sacrum Profanum, za chwilę rozpoczną się Światowe Dni Muzyki we Wrocławiu, a koncerty Zimermana, Wiedeńskich Filharmoników zainaugurują nową salę NOSPR-u. Z tego, co się orientuję, nie wszystkie teatry w Polsce są w tym roku zamknięte na kłódkę, a festiwale filmowe, teatralne czy muzyczne odbyły się lub odbędą w wielu miejscach w kraju.

Zawsze myślałem, że wydarzeniem kulturalnym jest koncert, wystawa, spektakl, prezentacja filmu, a nie spotkanie z aktorem. Rozumiem, gdyby Pacino i Schwarzenegger przyjechali do Polski z monodramami lub chociaż happeningami.

Co dziś rozumiemy pod pojęciem dzieła sztuki?


Wszystkie klasyczne definicje dawno przestały obowiązywać, a przyjęła się ta, proponowana przez dadaistę, Kurta Schwittersa: „wszystko, co artysta wypluje, jest sztuką”, choć wolę wersję: dziełem sztuki lub wydarzeniem kulturalnym jest wszystko, co wydali z siebie tfu-rca. Możemy się spierać, czym dziś powinno być wydarzenie kulturalne, jednak istnieją granice zdrowego rozsądku i śmieszności.

Czytam, że zainteresowanie biletami na Schwarzeneggera i Pacino w cenie nawet 2500 zł było spore. Rozumiem, że ktoś ma pieniądze i chce mieć możliwość obejrzenia z bliska znakomitych aktorów i uczestniczenia w spotkaniu z nimi. Jednak kto uważa te odwołane spotkania za najważniejsze wydarzenia kulturalne w Polsce albo nie wie, czym jest kultura, albo czym jest Polska.

Andrzej Kosendiak
Trwa ładowanie komentarzy...